Krótka, ale burzliwa historia kieleckiej siatkówki

 

Wszystko zaczęło się w 2007 roku. Właśnie 6 lat temu -  6 sierpnia odbyło się spotkanie w Urzędzie Miasta Kielce, na którym podjęta została decyzja o założeniu klubu. Decydentami w tej sprawie byli przedstawiciele władz miasta, siatkarskiego środowiska i niezbędni sponsorzy.
Cel? Utworzyć klub, w którym występować mieli zarówno zawodnicy kieleckiego Salosu, jak i juniorzy z regionu. Nowymi zawodnikami zostali m.in. siatkarze wicemistrza Polski juniorów w 2007 Jadaru Radom, sponsorem strategicznym zaś Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych Fart. Fart zapewnił klubowi środki finansowe na występowanie w II lidze, w której drużyna wystartowała w miejsce Chemika Bydgoszcz. Włodarzom klubu nie bez trudu udało się przenieść ją z grupy północno-wschodniej do właściwej terytorialnie południowo-wschodniej. Pierwszym trenerem kieleckiej ekipy został były siatkarz Dariusz Daszkiewicz, który otrzymał również obowiązki koordynatora grup młodzieżowych. Wiele zasług w tworzeniu zespołu przypisuje się ks. Grzegorzowi Dudkowi. Pracował on z siatkarską młodzieżą w Salosie Kielce i marzył o tym, by ci najbardziej utalentowani zawodnicy nie odchodzili z Kielc tylko dlatego, że nie ma klubu posiadającego sekcję seniorów.

Podczas oficjalnej prezentacji nowego zespołu(przed pierwszym sezonem) gościem był prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Mirosław Przedpełski. Selekcjoner Dariusz Daszkiewicz zapowiedział, iż celem nadrzędnym dla niego jest utrzymanie zespołu w II lidze, a jedynie ciężką praca jest w stanie to zagwarantować.

Mecz inauguracyjny pozostanie na zawsze w pamięci kielczan. Przy 1300 osobowej publiczności Fart pokonał MCKiS Jaworzno 3:0. Już na półmetku sezonu drużyna uplasowała się na 3. miejscu tylko z 3-punktową stratą do Karpat Krosno. W rundzie rewanżowej utrzymali 3. lokatę. Tym samym zespół zagrał w fazie play-off. Odpadł w półfinale, po przegranych spotkaniach z  MKS MOS Będzin.
Ostatecznie swój drugoligowy debiut siatkarze Farta zakończyli na trzecim miejscu. Zadecydowało o tym zwycięstwo w rewanżowym meczu o podium - pokonali w nim Karpaty Krosno. Zajęcie takiej lokaty tylko zaostrzyło apetyt na sukces w Kielcach. Na kolejny sezon do drużyny sprowadzono m.in. Krzysztofa Makaryka, brązowego medalistę Mistrzostw Europy Kadetów w 1997 na Słowacji. Jak to w każdym klubie bywa, i Farta nie ominęły kontuzje w trakcie przygotowań. Skutkiem tego było  niezakontraktowanie przyjmującego i środkowego. Jednak pomimo wielu kłopotów, świętokrzyscy zawodnicy objęli fotel lidera w rundzie zasadniczej, zwyciężyli w play-offach i z dużymi nadziejami pewnie przystąpili do decydującej potyczki o awans na zaplecze ekstraklasy. Pomimo, iż podopieczni Dariusza Daszkiewicza rozgrywali turniej mistrzów wszystkich grup II ligi przed własną publicznością (w kieleckiej Hali Legionów), to były  to jedne z najsłabszych meczów w sezonie. Tym samym nie udało im się zająć żadnego z dwóch pierwszych miejsc, które gwarantowały awans do I ligi. Ostatnią deską ratunku dla Kielczan był turniej barażowy w Jaworznie. Szansę tą wykorzystali i wywalczyli historyczny awans.

Na sezon 2009/2010 włodarze Farta postanowili nieco wzmocnić swą drużynę. Zakontraktowano m.in. Macieja Krzywieckiego oraz Australijczyka- Grega Sukocheva. Debiut w I lidze pokazał, że w zawodnikach drzemie duży potencjał a najlepszym tego dowodem jest 8 z rzędu zwycięstw. Dopiero w pojedynku z Treflem Gdańsk odnieśli porażkę (1:3). Po 18. ligowych zwycięstwach zespół fazę zasadniczą zakończył na drugim miejscu, a w półfinale play-offów pokonał trzykrotnie Jokera Piłę. W finale czekał na nich już o klasę silniejszy przeciwnik, bo faworyt, Trefl Gdańsk. W meczach rozgrywanych nad morzem doszło do remisu. Tak samo było w Kielcach. Rywalizacja ponownie przeniosła się nad morze. Ostatnie spotkanie obfitowało w wiele emocji - czwarty set zakończył się wynikiem 42:40 wygraną kielczan, co doprowadziło do tie-breaku. Ostatecznie po dwóch piłkach meczowych zwyciężył Fart (15:9) i tym samym zespół awansował do PlusLigi. Na tym jednak liga się nie zakończyła, gdyż nadmorski klub złożył protest do Wydziału Rozgrywek Polskiego Związku Piłki Siatkowej przeciwko decyzji sędziów przyznającej kieleckiej drużynie punkt za błąd ustawienia siatkarzy Trefla w piątym, decydującym secie spotkania. Po zapoznaniu się z zapisem wideo i innymi materiałami z tego spotkania, Wydział Rozgrywek PZPS uznał, że drużyna Trefla popełniła błąd ustawienia, gdyż dwukrotnie z rzędu na zagrywce znalazł się Maciej Gorzkiewicz i decyzja arbitrów przyznająca dodatkowy punkt kielczanom była prawidłowa. Nagrodą za wywalczenie promocji do siatkarskiej ekstraklasy był czek na 100 000 zł z miejskiej kasy, a sam prezydent Kielc – Wojciech Lubawski zapowiedział również szerszą pomoc i współpracę z klubem.

Nowy sezon, nowa liga, nowi zawodnicy. W czerwcu 2010 do zespołu dołączył przyjmujący Michał Żuk, następnie rozgrywający Maciej Dobrowolski oraz Francuz, Xavier Kapfer. Rocznym kontraktem z Fartem związał się kielczanin Piotr Łuka, który wybrał świętokrzyski klub z powodów sentymentalnych. Uzupełnieniem składu na miarę PlusLigi był Kanadyjczyk polskiego pochodzenia, Adam Kamiński. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem rozgrywek do Kielc przyjechał wielokrotny reprezentant Polski Robert Szczerbaniuk. Najciekawszym transferem w wykonaniu klubu okazał się Włoch - Nicola Vettori, wicemistrz świata jako statystyk reprezentacji polski w 2006 roku, którego zatrudniono na stanowisku drugiego trenera.

Po ponad dwumiesięcznej przerwie, dokładnie 9 sierpnia 2010 roku, siatkarze Farta odbyli pierwszy trening. Po dwóch tygodniach, w ramach przygotowań do nowego sezonu, świętokrzyscy zawodnicy wyjechali na dziesięciodniowy obóz do Kielnarowej koło Rzeszowa. Tam zmierzyli się z ósmym zespołem PlusLigi sezonu 2009/2010 Siatkarzem Wieluń remisując 2:2. Kolejnym etapem szkolenia był Turniej o Puchar Prezydenta Raciborza. W półfinałowym meczu pokonał czeski VK Slavia Havirov w tie-breaku, a w finale- także po 5 setach, górował nad MKS MOS Będzin.
Pierwsze spotkania w Hali Legionów w Kielcach rozegrano jako sparing z Jadarem Radom. Tym razem kielczanie musieli uznać wyższość przeciwnika. Po meczu trener Dariusz Daszkiewicz przyznał, że prowadzona przez niego drużyna w sezonie 2010/2011 będzie walczyć o utrzymanie w stawce najlepszych dziesięciu zespołów w Polsce. Kolejne kontrolne pojedynki również zakończyły się porażkami (z AZS-em Częstochową i Resovią Rzeszów). Kolejny turniej, tym razem o Puchar Prezydenta Miasta Krosna i 3. lokata. Tak więc ostatnie tygodnie przed rozpoczęciem PlusLigi kielecka drużyna spędziła intensywnie.
18 października w Sali kinowej Wojewódzkiego Domu Kultury odbyła się oficjalna prezentacja drużyny. W imprezie poza zawodnikami i sztabem udział wzięli zaproszeni goście, m.in wiceprezydent miasta, Andrzej Sygut oraz były kierownik klubu, ks. Grzegorz Dudek. W inauguracyjnym meczu PlusLigi siatkarze Farta zmierzyli się 22 października 2010 roku we własnej hali z mistrzem Polski, Skrą Bełchatów. Pojedynek ten był debiutem kielczan w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mecz zakończył się wygraną gości w trzech setach w obecności ponad dwóch i pół tysiąca kibiców.
Pierwszy sezon w siatkarskiej ekstraklasie zespół z Kielc zakończył na 9. miejscu, po tym jak zwyciężył w barażach o utrzymanie. Natomiast drugi sezon potyczek w PlusLidze (2011/2012)  zakończył na 7.lokacie. w między czasie zmieniali się trenerzy. Po Daszkiewiczu do Kielc przeszedł Grzegorz Wagner, który w Bielsku-Białej trenował żeński BKS. Jednak długo miejsca w świętokrzyskim tam nie zagrzał, i na jego miejsce           12 marca 2012 przyszedł Sebastian Świderski, po tym jak rozwiązał kontrakt zawodniczy z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle po długotrwałej kontuzji. W mediach pojawiły się spekulacje, że w nadchodzącym sezonie siatkarzami z Kielc dowodzić będzie duet Ferdinando De Gorgi i Sebastian Świderski. Ale były to jedynie plotki, a Świderski powrócił do Kędzierzyna-Koźla jako asystent tamtejszego pierwszego szkoleniowca, Daniela Castellaniego.

Występy kieleckiej drużyny w sezonie 2012/2013 stały pod wielkim znakiem zapytania. Brakowało sponsora, a co za tym idzie - pieniędzy. Na szczęście dla Kielc, zawodników i kibiców znalazł się nowy sponsor strategiczny – firma Effector Kielce. A na stanowisko selekcjonera powrócił Dariusz Daszkiewicz.
Nie pozostaje nic innego jak tylko obserwować rozgrywki PlusLigi i mieć nadzieję, na jak najlepsze występy świętokrzyskich siatkarzy, a historia będzie pisała się dalej…

SEZON 2012/2013

Udział drużyny z Kielc w rozgrywkach PlusLigi stał do samego końca pod znakiem zapytania. Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego sezonu klub stracił sponsora strategicznego. Nie było pieniędzy i Fart Kielce musiał zrezygnować z udziału w rozgrywkach PlusLigi. Całe szczęście włodarze miasta Kielce, na czele z obecnym prezesem, panem Jackiem Sękiem, zaangażowali się w ratowanie drużyny. Znaleziono nowego sponsora i klub rozpoczął rozgrywki pod nową nazwą - Effector Kielce. Drużynę ponownie przejął trener Dariusz Daszkiewicz (trener drużyny do 2011 roku), a jego pomocnikiem został Krzysztof Makaryk. Zespół był kompletowany na ostatnią chwilę. Z klubu odeszła większość obcokrajowców. Pozostali Miłosz Zniszczoł, Michał Kozłowski, Adrian Staszewski i Grzegorz Kokociński.

Na boisku zaprezentowali się nowi zawodnicy. Z Bułgarii przyleciał przyjmujący Nikolaj Penchev, z Kuby - Armando Danger. Oprócz obcokrajowców drużynę zasilili: Sebastian Warda, Tomasz Józefacki, Grzegorz Pająk, Robert Milczarek, Bartosz Sufa i Grzegorz Imiołek.

 Kielczanie rozpoczęli sezon od meczu wyjazdowego z Jastrzębskim Węglem. Podopieczni trenera Daszkiewicza przegrali wyraźnie pierwszego seta (25:15) jednak w następnych dwóch nawiązali walkę (27:25, 25:22). Siatkarze zgrywali się z kolejki na kolejkę. Wygrali dwa kolejne mecze z Częstochową i Olsztynem 3:0. Byli nieprzewidywalni i waleczni. Na początku grudnia przegrali w tie-breaku mecz z Jastrzębskim Węglem. Wygrana była na wyciągnięcie ręki, jednak w samej końcówce kielczanom zabrakło zimnej głowy i przegrali 13:15. Ciężka praca i wyczerpujące treningi sprawiły, że siatkarze z Effectora wychodzili na boisko i walczyli z czołowymi zespołami PlusLigi jak równy z równym. Wygrali oni bowiem z Asseco Resovią Rzeszów (3:2) oraz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w meczu wyjazdowym również po zaciętym tie-breaku. W rundzie zasadniczej wygrali łącznie osiem spotkań. Pierwszą rundę podsumował kapitan Effectora, rozgrywający Michał Kozłowski: "My sami nie wiedzieliśmy, że możemy wygrać tyle meczy. Z tego co mówił trener Daszkiewicz, to wygraliśmy najwięcej meczów odkąd Kielce są w PlusLidze. Tym bardziej jest to pocieszające, że nikt nie stawiał na to, że w ogóle przystąpimy do rozgrywek. Udało się zebrać skład i po początkowych problemach udało nam się jakoś tą grę poukładać. Takie podejście nam się opłaciło. Czasami samą wolą walki i chęcią zwycięstwa zwyciężaliśmy, a czasami nasze umiejętności nie pozwalały nam, aby wszystkie mecze rozstrzygnąć na swoją korzyść. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa w ośmiu meczach, bo to już jest coś ".

Fazę zasadniczą Effector Kielce zakończył na siódmej pozycji, co dało im możliwość gry w play-offach. W tej fazie rozgrywek podopieczni trenera Daszkiewicza stanęli do boju z Jastrzębskim Węglem. Po nieudanych meczach na wyjeździe rywalizacja przeniosła się do Kielc. Tam siatkarze wykorzystali atut własnego boiska i doprowadzili do remisu 2:2 w rywalizacji do trzech zwycięstw.

- Cieszymy się bardzo, że udało nam się wyrównać stan rywalizacji. Było widać w naszych szeregach, że jesteśmy drużyną. Nie mieliśmy nic do stracenia i postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Wydaje mi się, że zrobiliśmy duży krok w historii kieleckiej siatkówki. Jeszcze nigdy w tej fazie rozgrywek nie udało nam się wygrać - powiedział Michał Kozłowski.

Mecz decydujący o awansie do czołowej czwórki PlusLigi został rozegrany w Jastrzębiu. Tam kielczanie polegli 0:3 i tym samym odpadli z rywalizacji o mistrzostwo Polski. "Jesteśmy zadowoleni, że awansowaliśmy do pierwszej ósemki. Po rundzie zasadniczej byliśmy na siódmym miejscu, po drodze postraszyliśmy Jastrzębski Węgiel, za to jeszcze większy plus dla nas. Szkoda, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. W tym ostatnim spotkaniu chcieliśmy pokazać się z lepszej strony, ale niestety się nie udało. Do pewnego momentu graliśmy dobrze, ale w końcówkach było gorzej, kilka elementów zaczęło 'szwankować' i już nie nawiązywaliśmy walki" - mówił Bartosz Sufa, libero kieleckiej drużyny.

Po bojach z Jastrzębskim Węglem przyszedł czas na rywalizację o miejsca 5-8. Tam Effector trafił na AZS Politechnikę Warszawską. Siatkarze trenera Bednaruka pokonali dwukrotnie kielczan (3:0, 3:1). Ostatni przegrany mecz w tym sezonie drużyna trenera Daszkiewicza rozegrała 16 marca.

W tym sezonie kontuzja na miesiąc wykluczyła Bartosza Sufę. W trakcie treningu pod młodym libero złamało się krzesło. W rezultacie zawodnik złamał kość ogonową. Na jego pozycji pojawił się Robert Milczarek. Podczas ostatniego meczu z Politechniką Warszawską urazu doznał Adrian Staszewski. Zderzył się z Bartoszem Sufą i rozciął policzek.

W drużynie Effectora trzeba wyróżnić przede wszystkim Miłosza Zniszczoła. Rozegrał on świetny sezon, po rundzie zasadniczej był na trzecim miejscu w rankingu najlepiej blokujących graczy. Dostał od klubu statuetkę MVP sezonu. Drugim bardzo jasnym punktem był Nikolaj Penchev. Młody Bułgar bardzo dobrze przyjmował. Jego rewelacyjną grę zauważyło wiele klubów. Kontrakt z Effectorem kończy mu się z końcem kwietnia i jego przyszłość w kieleckiej drużynie nie jest pewna. Oprócz tych zawodników, wyróżniłabym Adriana Staszewskiego. Wielokrotnie był on motorem napędzającym drużynę. Wchodził na boisko i zagrzewał kolegów do walki. Bardzo dobrym posunięciem okazał się również transfer Kubańczyka Armando Dangera. Atakujący Effectora zdobył 348 "oczek" i zajmuje siódme miejsce w rankingu najlepiej punktujących graczy.

Drużyna z Kielc zajmuje pierwsze miejsce w tabeli drużynowej pod względem przyjęcia. Uważam, że mimo to ten element może jednak zostać poprawiony. Do tego powinna dojść agresywna, regularna zagrywka, której czasami bardzo brakowało (siódme miejsce w statystykach). Również siódme miejsce siatkarze z Kielc zajmują pod względem bloku. Wynika to oczywiście z braku odrzucającego serwisu.

Zespołowi trenera Daszkiewicza brakuje przede wszystkim regularności. Effector Kielce to zespół tworzony na ostatnią chwilę. Skład był kompletowany na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu. Przez ten czas zawodnicy stworzyli drużynę, która wychodziła na boisko i bez kompleksów zdobywała kolejne punkty, sety. Większość zawodników grających w Kielcach to siatkarze bardzo młodzi, bez większego doświadczenia i ogrania, jednak bardzo pracowici i z dużymi perspektywami na przyszłość. Jestem przekonana, że w następny sezon wkroczą bardzo zmotywowani, a okienko transferowe da możliwość do wzmocnienia zespołu. Myślę, że Effector Kielce, zaraz obok Delecty Bydgoszcz, możemy uznać za bardzo pozytywną niespodziankę i odkrycie tego sezonu. Trzymajmy więc kciuki za młodych siatkarzy, którzy, mam nadzieję, pod wodzą trenera Dariusza Daszkiewicza stworzą stabilny zespół i w przyszłym sezonie pokażą kawał dobrej siatkówki.

 

tekst: Joanna Błasiak (s-w-o.pl)